Nowe badanie ujawnia alarmujący wzrost emisji pięciu substancji zubożających warstwę ozonową w latach 2010–2020, mimo że ich produkcja do większości zastosowań została zakazana na mocy Protokołu montrealskiego. Uwalnianie tych pięciu chlorofluorowęglowodorów (CFC) wynika częściowo z wycieków podczas produkcji alternatywnych rozwiązań CFC przyjaznych dla warstwy ozonowej. Chociaż te przypadkowe lub przejściowe emisje są technicznie dozwolone na mocy Protokołu montrealskiego, są one sprzeczne z szerszym celem porozumienia, a obserwowany wzrost jest powodem do niepokoju. „Teraz zwracamy uwagę na te emisje ze względu na sukces Protokołu montrealskiego” – mówi Luke Western, główny autor artykułu i badacz w Globalnym Laboratorium Monitoringu i Uniwersytecie Narodowej Agencji Oceanicznej i Atmosferycznej (NOAA) z Bristolu. Emisje CFC z bardziej powszechnych zastosowań, które są obecnie zakazane, spadły do tak niskiego poziomu, że emisje CFC z wcześniej mniejszych źródeł są obecnie na naszym radarze”. Badanie przeprowadzone przez międzynarodowy zespół naukowców z NOAA, Uniwersytet w Bristolu , Empa, CSIRO, Uniwersytet Anglii Wschodniej, Uniwersytet Kalifornijski w San Diego, Uniwersytet Kolorado, Boulder i Forschungszentrum Jülich zostały niedawno opublikowane w czasopiśmie Nauka o przyrodzie. Brak bezpośredniego zagrożenia dla warstwy ozonowej – ale znaczący efekt cieplarniany. Według badaczy emisje z tych freonów nie zagrażają obecnie w znaczący sposób odbudowie warstwy ozonowej. Jednakże przy obecnym tempie wzrostu mogą one w znaczący sposób przyczynić się do całkowitej emisji substancji chemicznych zubożających warstwę ozonową. Ponieważ są silnymi gazami cieplarnianymi, mają wpływ na klimat: ich łączna emisja jest równa emisji CO2 w 2020 r. dla tak małego kraju jak Szwajcaria. Odpowiada to około jednemu procentowi całkowitej emisji gazów cieplarnianych w Stanach Zjednoczonych lub 1/1000 całkowitej globalnej emisji gazów cieplarnianych. (SciTechDaily)